Wyprawa Finlandia, Region Tampere

28.03.2017

Kraina Czarownic i niech nikt nie mówi, że to się nie liczy!!!

Środkowa Finlandia, Region Tampere Czerwiec 2016

Finlandia piękny kraj, pełen możliwość nie tylko pod względem ryb, ale i krajobrazów. Przekonaliśmy się o tym już w 2015 roku. Wiązaliśmy wtedy z tą wyprawą wielkie nadzieje, wielkie okazy sandaczy gdyż to było naszym celem numer jeden, ale szczupaki metrowe oraz okonie miały być. I jak się okazało dostaliśmy wielkiego łupnia od wody. Czy było to spowodowane terminem, temperaturą, a może tak miało być?

W 2015 było nas 9 i ryb padło kilkadziesiąt, najbardziej atrakcyjna z ubiegłorocznego wyjazdu na zdjęciu Paweł Zawadzki ze swoim 98 cm szczupakiem. 

Sandaczy złapaliśmy dwa i zderzyliśmy się ze ścianą wszystko było w wodzie. Gumy, których nie używałem od lat zostały powitane na nowo z nadzieją na uginającą się wędkę. Na darmo, wróciliśmy do Polski minęło kilka miesięcy i po rozmowie z Adamem, postanowiliśmy jeszcze raz spróbować sił na tej zaczarowanej wodzie.

Woda w roku 2016 okazała się całkowicie inną, odczarowany zbiornik pokazał nam niespotykane dotąd możliwości wędkarskie. Wyruszyliśmy w 6 z dwiema łodziami. Podróż trwała jak zwykle długo i z przebojami, ale dojechaliśmy cali i zdrowi.  Udało się nam zdążyć na wcześniejszy prom, więc mieliśmy zapasu 4/5 godzin, super. Na miejscu byliśmy znacznie wcześniej niż zwykle, szybie wodowanie i przygotowanie sprzętu. Postanowiliśmy wypłynąć na szczupaka. Pierwsza miejscówka niedaleko domu i BAAM!!!! Petarda  Szczupak 118 cm-Adama, super zabawa, walka niesamowita, wspaniały prezent urodzinowy dla Niego. Kilkaset metrów dalej my i nasza miejscówka i znów BAAM!!! Szczupak 98cm i 104 cm, dwa z jednego miejsca się zameldowały. (zdjęcia) Coś fantastycznego kilka godzin i mieliśmy już dwie metrówki i jedną dziewięćdziesiątkę, łapaliśmy jeszcze ze dwie godziny, ale już się uspokoiło z metrówkami padło kilka krótszych 70 i 80. Wróciliśmy, uporządkowaliśmy wszystko i przygotowaliśmy się na następny dzień. Obraliśmy za cel sandacze i poszukiwania ich. Przepłynęliśmy kilometry wody, co się okazało strzałem w dziesiątkę.

W przyłowie złapaliśmy potem jeszcze 3 metrowe szczupaki oraz miętusa co było miły zaskoczeniem. Co do sandaczy było ich naprawdę dużo, ale nie powalały rozmiarami 64 cm największy, więc była zabawa, bo przecież o to chodzi. Wszystko, co było łapane wracało do wody? Z jednej miejscówki potrafiliśmy wyciągnąć 10 do 18 sandaczy, taki koncert z tablicą Mendelejewa. Ostatniego dnia Adam odpalił petardę, ale niestety kilka obrotów i ryba wypięła się. Naszym nowym postanowieniem na rok 2017 był powrót nad tą wodę. Tym razem dwa tygodnie zmagań pokażą prawdziwe oblicze tej cudownej wody. Trzymajcie kciuki w czerwcu 2017.